Pęknięty świat
noc
przysiadła na łóżku
próbuje ukołysać do snu
nie słyszę twojego
wzdychania powodującego przeciąg
a miał być elementem współczucia
błogosławię oddalające się kroki
jestem sam ze sobą
sam w sobie
sam bez ciebie
ostatnią kobietą z którą
dałem radę się kochać
liczę smugi reflektorów
które przebiegają ścianę
spędzam leniwie policzoną rogaciznę
w dolinę pachnącą poranną kawą
jest pocałunek kobiety
wiekowa ciotka pieczętuje nim czoło
przegarnia czuprynę
przesiadam się z łóżka na wózek
jak z podmiejskiego na intercity
za oknem świeżo kupiony śnieg
w ramach premii na gałęziach jabłoni
zakwitły wróble
Komentarze (2)
-
- Damian Skawiński
- 27 stycznia 2012, 22:21:33
Utwór, który bardzo przyjemnie się czyta ("dolina pachnąca kawą" - świetne! Przynajmniej dla mnie). Jedyne, co odrobinę mi się nie podoba to "intercity" - jakoś ten wyraz brzmieniowo koliduje mi z tym tekstem. Ale to tylko moja opinia, w kontekście samego utworu nie można mieć zastrzeżeń. Pozdrawiam.
-
- Irena Maria Zborowska
- 27 stycznia 2012, 22:30:51
Miło, że zajrzałeś :)...U mnie wiersze są "przepracowywane" nawet po latach, to i może "intercity" doczeka się wymiany:).
Pozdrawiam.